|
Hmm... Jak to jest uprawiać seks po alkoholu? Powiem Wam, że nigdy tego nie robiłem, chociaż ostatnio miałem 2 okazje.
Pierwsza trafiła się po rodzinnym
spotkaniu, na którym w ramach dobrej zabawy piłem jakieś świństwa, ale
najbardziej pamiętam z tego spotkania, półmiski z przepysznym jedzeniem.
Po przyjeździe do domu miałem ogromną ochotę na sex. Kutas stał i nie
chciał opaść, ale żona nie chciała do mnie podchodzić bo mówiła, że „strasznie śmierdzę"
Po alkoholu nie jest agresywny, a bardziej „śmieszny i żenujący"
Mówiłem do Niej, czy nie ma ochoty na ruchanie ze śmierdzącym pijakiem?
Czuć się jak męczennica, która służy tylko do ruchania? Pokazywałem jej
chuja... Mówiłem, że wejdę na nią i chyba będą ruchał całą noc, że czegoś
takie nie przeżyła wcześniej. Takie to rzeczy proponowałem, ale jak
powiedziała, że nie ma ochoty, grzecznie choć z trudem umyłem się i
poszedłem spać.
Ale dobra żona przyszła do mnie.
Powiedziała, że ruchać się nie będzie, że jest zła na mnie za to, ale
wymasuje mi chuja. No i wali... wali... A mój chuj stoi... jakoś się spuścić
się nie mogę, chociaż mi przyjemnie. Żona nie chce się przytulić bo
śmierdzę (no prawda!) I tak waliła... aż w końcu się spuściłem... Ufff...
Druga okazja też była. Chociaż nie wiem... nie byłem w stanie nic zrobić
Myślimy się razem w łazience. Sponiewierany raczej, siedziałem i
starałem namówić żonę na seks. Pałka znowu stoi i tak ją masuję. Myślę
sobie, że zaspermię ją zaraz!!! Ale nie mogłem sobie sam zrobić dobrze.
Przyszła żona, zaczęła mi pomagać. Klęczy i wali konia. Ale widać nic z
tego. A później poszedłem spać i na drugi dzień było kiepsko ze mną.
Więcej nic już nie piję. Te dwa razy mi wystarczą.
A Wy uprawialiście sex po alkoholu? : D
|