|
Beata popijała kawę w towarzystwie Pauliny w jednej z Warszawskich kawiarni.
- Rozumiesz dlaczego jestem ostatnio taka nieswoja. – mówiła Beata – Ten sen był wyjątkowo dziwny. Aż mi wstyd, że tobie o nim opowiedziałam.
- Nie masz się czego wstydzić kochana. W każdej z nas drzemią różnie napięcia i tajemnice.
- Zresztą Paulinko, doskonale pewnie o tym wiesz… - to mówiąc zająknęła się z obawy przed wkroczeniem w temat dla Pauliny bardzo wrażliwy.
Młoda brunetka westchnęła. Jej wzrok utkwił w dali. Przypomniała sobie to wszystko co działo się rok i dwa lata temu. Chciała jak najszybciej uciec od tego wspomnienia, ale pogrążało ją coraz głębiej.
- Paulinko? – starała się ją wyrwać z zamyślenia przyjaciółka.
- Przepraszam, wspominałam.
- Słyszałaś, że Sąd oddalił apelację twojej koleżanki po fachu. Została skompromitowana tak w oczach swojego szefostwa, jak i w oczach publiczności.
- Mówisz o Dorocie… nie wydaje mi się, by skompromitowała się w oczach niektórych mężczyzn. Raczej stała się najsmakowitszym kąskiem w naszym małym półświatku.
- Zależy o jakim półświatku mówisz…
Znów zapadła cisza. Kobiety analizowały to wszystko, co stało się po opublikowaniu niedwuznacznych zdjęć Doroty z wicedyrektorem jednej z prywatnych stacji telewizyjnych. Jej rodzima stacja wzięła sobie za punkt honoru rozwiązanie tej sprawy.
Posądzono Dorotę o złamanie klauzul poufności i zakazu konkurencji. Zwolniono ją, a wytoczona przez nią sprawa przed Sądem Pracy została zakończona po myśli stacji telewizyjnej. Niektórzy mówili, że to zemsta innej pogodynki, ale tylko Paulina wiedziała skąd pomysł na kompromitację Dorotki.
Co się dzieje teraz z Dorotą. Radzi sobie doskonale na rautach, imprezach i ściankach, ale także w Internecie, gdzie odnalazła swoje miejsce dzięki wpływowemu patronowi. Mówią, że to ten biznesmen, obecnie kandydat na wiceministra gospodarki, i że ostatecznie była pogodynka skończy jako rzeczniczka ministerstwa. Ale ponoć to tylko plotki.
- Ten świat już nie dla mnie… - westchnęła Paulina.
- No właśnie… jak się czujesz? – spytała uśmiechając się Beata i delikatnie dotykając brzuszka Pauliny.
- Bardzo dobrze, ale to dopiero połowa.
- W końcu jesteś w ciąży. Wyglądasz promieniście i zdrowo.
- W końcu nikt nie będzie snuł tych wstrętnych plotek jak dwa lata temu.Znów nastała cisza.
Przerwała ją Paulina mówiąc:
- Też mam czasem takie sny jak ty Beato.
Koleżanka oparta na łokciach przypatrywała się brunetce i gestem wskazała, że z przyjemnością posłucha tego intymnego wyznania.
- Jest jeszcze bardziej niepokojące. Nie wiem czy chciałabyś tego posłuchać tu i teraz.
- Mów. Tu jest dyskretnie, a ja jestem bardzo ciekawa.
- No dobrze… - Paulina westchnęła i zatopiła się we wspomnieniu:
„W śnie jakbym znów przeniosła się w to okropne miejsce. Do Afryki. Sen jak każdy zaczyna się w najmniej przewidywalnym momencie. Wybiegam za jeepa. Po chwili orientuję się, że mam na sobie wieczorową sukienkę. Pamiętasz tą olśniewającą, granatową z cyrkoniami i błyszczącym kaftanem. Głęboki dekolt. Suknia powiewa na wietrze, jest lekka, z tiulu. Pod niej krótka czarna halka. Biegnę. Uciekam, ale nie wiem przed kim. Obracając się nikogo nie wiedzę. Uciekam przez sawannę w tej groteskowej w tych okolicznościach sukni. Nagle!
Poczułam jak ktoś odkłada mi pod nogi kij. Potykam się, ale utrzymuję równowagę. Chwytam suknię i podciągam ja. Biegnę dalej, ale kolejny cios zwala mnie z nóg. Padam na trawę sawanny. Poczułam silną męską dłoń przyciskającą mnie do ziemi. Jest ich chyba dwóch. Tych samym rosłych czarnoskórych. Jeden rozkraczony za mną, podnosi moje biodra.
Szarpie się z tiulową suknią, aby dorwać się do mojej pupci. O dziwo, gdy podwija także haleczkę, zdaje sobie sprawę, że nic pod nią nie mam. Nie mogę dostrzec, co robi. Dobiega trzeci. Czuję chłodne powietrze oplatające mój nagi tyłeczek. Krzyczę pomocy, gdy jeden z nich tymi silnymi rękami rozciąga moje pośladki. Znów poczułam to, jak żołądź jego sztywnego grubego penisa ociera się o moją cipkę.
Mówi do mnie po angielsku, że nikt mi nie pomoże. Kogo wołam? Prezesa? Jakiego prezesa? Tu nie ma nikogo tylko ja, biała szczupła kobieta i ci czarni mężczyźni. Wszedł we mnie, jakby to był mój pierwszy raz. Boleśnie rozpychając ciasne ścianki mojego wnętrzna. Krzyczę.
Drugi chwyta mnie za nogi i plecie coś, że wciąż jestem dziewicza. Nietknięta. Pierwszy raz dopadnięta przez prawdziwego mężczyznę. Penetruje mnie, gdy drugi niezdrowo krąży palcami wokół drugiej moje dziurki.
Krzyżują mi ręce, dociskają do ziemi. Czuję męską ślinę spływającą po pośladkach i nagle!Jakbym w oka mgnieniu wróciła tu do kraju i oddawała się czułym pieszczotą mojego partnera, który zachęca mnie delikatną zabawą palcami do seksu analnego, idealnego dla naszego błogosławionego stanu. Nie mogę mu odmówić. Wchodzi delikatnie, z tak naiwną pewnością, że robię to po raz pierwszy, jakby nie wyczuwał nieswoje wiotkości wyrobionej ….”
I tu Paulina ugryzła się w język i pozwalając sobie na zwierzanie o tym wszystkim co robił i obiecał jej prezes i wiceprezes ShowPoland TV o nietypowej biżuterii, słodko wetkniętej między jej rumiane jędrne pośladki.
Beata czuła niebywałe podniecenie. Wilgotna cipka aż prosiła się, aby ją popieścić. Przełykając ślinę prosiła jednak o to, aby Paulina kontynuowała opowieść.
„To było nie do opisana – opowiadała dalej Paulina – w jednym momencie wspominałam, jak czarny penis rozpierał moją cipkę, tam w Afryce, i delikatnym ruchem niezdarnie penetrował moja pupcie mój własny partner. Wyobrażasz to sobie. Ból, krzyk i przyjemne mruczando w jednym. To chore!
Gdy poczułam szarpnięcie za włosy, znów wróciłam do Afryki. Mężczyzna rozrywał ozdobiony cyrkoniami kaftan i lizał moje piersi, chwytał wargami sutki i ssał. Ciągnął jak oszalały, jak niemowlę, w rytm towarzysza, który nie darował ani chwili mojej czerwonej poobcieranej cipeczce. Gdy szczytował i zalewał spermą moje wnętrze, trzeci z czarnych krzyknął w sobie tylko znanym języku. Jak wataha, poderwali głowy i porzucili mnie leżącą na brzuchu z podwiniętą i podartą piękną granatową wieczorową suknią. Gdzie… i tu kochana musiałam się zbudzić zalana potem.”
- Gdzie Paulinko? Powiedz gdzie? Paulina musiała przepłukać gardło, ale w końcu dopowiedziała.
- Na środku parkietu… na środku parkietu na oczach widowni i jury programu, który kiedyś prowadziłam w telewizji.
- O mato! - skwitowała Beata, tłumiąc ogarniające pragnienie wypieszczenia mokrej cipki.
* * *
|