|
Beata dumnie
weszła do przedziału pierwszej klasy pociągu Pendolino, nazwanego na cześć jej
programu. Znalazła dogodne miejsce przy oknie i rozsiadła się w wygodnym
fotelu. Pociąg ruszył z Warszawy, a elegancką, ubraną na czarno prezenterka
zmorzył sen.
Nagle wyrwało ją
ze snu szturchnięcie. Otworzyła oczy i ujrzała stojącego nad sobą młodego
konduktora.
- Bilecik
poproszę.
Beata uśmiechnęła
się tak jak zwykle, zniewalająco. Sięgnęła do torebki, ale biletu tam nie było.
Skonsternowana zwróciła się do zniecierpliwionego konduktora.
- Chyba go nie
mam.
- To będzie
opłata karna.
- Ale proszę
Pana, przecież to „mój” pociąg. Czy dla prezenterki nie będzie jakiejś ulgi? –
pytała kokietując go słodkim uśmiechem.
- Kim Pani jest,
że liczy na ulgi? Kombatantem, rencistom? Wy celebryci myślicie, że wszystko
wam wolno.
- Oj dobrze, dobrze,
nie znam się Pan na żartach. Zapłacę karę, kupię bilet. – Beata zaczęła znów
grzebać w swojej torebce, ale nie znalazła nawet portfela. Na jej ślicznej
buźce rysowało się przerażenie. Spojrzała raz jeszcze na konduktora, który był
nieprzejednany. – To co ja teraz zrobię…
- szepnęła.
- Nie może Pani
tu siedzieć. Poproszę Panią do przedziału służbowego.
Zdenerwowana
czterdziestolatka wstała i delikatnie trącana przez konduktora szła wąskimi
korytarzami, aż do przedziału zarezerwowanego tylko dla obsługi pociągu.
W przedziale siedział jeszcze jeden konduktor,
rówieśnik tego służbisty. Na widok Beaty, jej pięknych, wielkich oczu
uśmiechnął się. Na twarzy kobiety znów pojawił się rumieniec. „Ten to
przynajmniej mnie kojarzy” pomyślała.
- Mamy gapowicza.
– rzekł służbista.
- I to jakiego. –
odparł mu towarzysz.
- Panowie, na
pewno się dogadamy. – odparła Beata siadając na miejscu wskazanym przez jednego
z konduktorów.
Gdy zasunięto
drzwi przedziału służbowego atmosfera momentalnie zgęstniała. Dwaj mężczyźni
siedzieli naprzeciw Beaty i szeptali coś do siebie. Może wystarczy, że
przesiedzi tu z nimi, a na miejscu na pewno się wszystko wyjaśni. Ktoś w końcu
po nią wyjdzie. Może będą chcieli autografów, albo jakiś ploteczek. Beata
starała się by uśmiech nie schodził z jej twarzy.
Przeszedł ją dreszcz dopiero
wtedy, gdy służbista powiedział, że czymś za przejazd musi się im odwdzięczyć.
Kolega za to
rubasznie dodał:
- Może bilecik
zapodział się gdzieś pod bluzką albo spodenkami.
- Co Pan ma na
myśli… - zareagowała Beata.
- To co Pani
słyszała, musimy sprawdzić, czy bilet nie kryje się pod bluzką. Proszę rozpiąć
jeszcze jeden guziczek.
„Świnie –
pomyślała Beata – Teraz się napatrzą. Trudno. Przynajmniej nie będą jej
dotykać.” Rozpięła jeden guzik czarnej bluzki. Mężczyźni wpatrywali się w jej
piersi ukryte pod cieniutkim materiałem.
- Dalej proszę. –
ponaglali ją.
- Już przecież
widać, że w staniku go nie schowałam. – irytowała się Beata.
- Jednak nalegamy…
- w głosie służbisty odczuć było można zniecierpliwienie.
Czterdziestolatka
rozpinała więc dalej bluzkę. Guziczek po guziczku odsłaniała delikatną, jasną
skórę dekoltu. Niżej, coraz niżej. W końcu rozpięła całą bluzkę. Dół bluzki
wysunęła ze spodni i rozchyliła bluzkę. Oczom coraz bardziej podnieconych
mężczyzn ukazał się cudowny widok dużych, pełnych piersi osłoniętych tylko
czarnym stanikiem.
- Dalej, teraz
spodnie - niecierpliwił się jeden z konduktorów.
Beata widziała
rosnące powoli w ich spodniach wypukłości. Sięgnęła jednak po pasek przy
spodniach i rozpięła go. Czarna szarfa paska zwisała u jej bioder. Rozpięła
także spodnie i zaczęła je zsuwać niżej, do kostek. Ledwo mogła utrzymać
równowagę. Spojrzała na mężczyzn. Żaden się nie ruszył, nie dał jej pomocnej
dłoni. Musiała usiąść.
Twarze mężczyzn
spochmurniały. Ledwo wyczekali, aż kobieta zdejmie szpilki i ściągnie ciasno
przylegające do nóg spodnie. Od razu krzyknęli.
- Wstawaj! Miałaś
stać!
Drugi dodał.
- I wskakuj z
powrotem w te szpileczki!
Poddenerwowana
Beata zerwała się na nogi. Była coraz bardziej speszona, czerwona na twarzy.
Stała właśnie przed dwoma młodymi nieznajomymi, konduktorami pociągu nazwanego
imieniem jej programu, którzy przypatrywali się jej bladej skórze, piersiom
skrytym w staniku, gładkiemu brzuszkowi, a teraz głównie, cielistym rajstopom i
ukrytym pod nimi majątkom.
- Jeszcze niech
się pani obróci tyłem.
Podziwiali
jędrne, zgrabne pośladki. Nie za małe, ale i nie za duże. Wprost stworzone do
dawania rozkoszy mężczyznom. Jurny konduktor podszedł do niej i klepnął ją
delikatnie w pośladek.
- Hej! Tego za
wiele – Beata nie odwróciła się jednak wiedząc, że stoi tuż za nią.
Objął ją w pasie,
kładąc dłonie na jej brzuchu i przyciągając ją do siebie. Poczuł cudowne
pośladki na swoich biodrach. Był pewien, że ona czuje jego sterczącego penisa.
Miał nadzieję, że też jest podniecona. Że może coś zaproponuje w zamian za
wypuszczenie. To by było coś. Miał jej cudowne ciało tuż przy sobie, chłonął
jej zapach. Wtulił twarz w jej włosy i przysunął usta do jej ucha.
- Dobrze. Ubierz
się.
Drugi dodał.
- Będzie Pani
mogła dokończyć podróż, ale w przedziale dla obsługi pociągu. To forma
nobilitacji dla naszej gwiazdy..
- Matki
chrzestnej składu. – palnął kolega
Beata jedynie
przełknęła ślinę i trzęsąc się ubierała się, naciągając na pośladki czarne
spodnie. Nie wsunęła jednak w nie bluzki, a pasem odłożyła na bok.
Atmosfera była
napięta. Kobieta ściskając mocno kolana, czuła jak jej cipka staje się
niepokojąco wilgotna. Wspomnienie niedawnego striptizu oraz widok sztywnych
kutasów prawie rozrywających spodnie siedzących naprzeciw niej konduktorów,
było niebywale podniecające. Nagle…
- Pani Beato…
Proszę Pani…
Beata otworzyła
oczy. Siedziała w wygodnym fotelu pierwszej klasy. Elegancka i uprzejma kobieta
w kostiumie konduktorki budziła prezenterkę.
- Pociąg skończył
bieg proszę Pani.
Beata odetchnęła
z ulgą. To był tylko sen. Odruchowo dotknęła swojego krocza. Zarumieniła się
wyczuwając, że jej soczkami nasiąknął materiał czarnych spodni. Rzeczywiście
ten sen musiał być niebywale podniecający.
|