|
Paulina wciąż powtarzała
Alicji, że wszystko będzie dobrze i na pewno ktoś zareaguje. Alicja patrzyła na
nią bez przekonania wycierając kawałkiem materiału spermę z twarzy.
Patrzyły
przed siebie widząc tyłek czarnego mężczyzny opuszczającego szałas. To kolejny
ze wojowników wodza wioski, który otrzymał zaszczyt ulżenia sobie z nowymi –
białymi – niewolnicami wodza i jego syna. Alicja i Paulina pomyślały: „Ile
jeszcze…” Wstępne podniecenie i żądza orgii z postawnymi umięśnionymi
czarnuchami ustąpiło znużeniu niczym u pospolitych warszawskich dziwek.
Tymczasem w
stolicy asystenci, doradcy i cały management firmy zastanawiał się jak o tym
wszystkim powiedzieć wicedyrektorowi. Doskonale wiedzieli o porwaniu ich
gwiazd. Czekali tylko na odpowiednią chwilę, aby tą wiedzą podzielić się z
kierownictwem. To jednak nie był odpowiedni moment.
Osobisty asystent
wicedyrektora bronił się rękami i nogami przed telefonem do szefa. W końcu
musieli zadzwonić. Dzwonek zabrzmiał w gabinecie wicedyrektora. Ten nerwowo
sięgnął po niego i odebrał prostym i dosadnym: „Czego!”
„Zajęty jestem!”
Faktycznie był. Posuwał właśnie leżącą na fotelu i wypiętą w jego kierunku
seksowną brunetkę.
Jednym gestem
kazał jej się uciszyć, ale nie przestawał. Jedną dłoń trzymał na jej plecach,
drugą trzymał telefon. Rozmówca chyba słyszał jakieś pojękiwania.
Zbagatelizował to. Zaczął relacjonować co się stało na czarnym lądzie.
Wicedyrektor,
elegancki jak zawsze, jedynie z kutasem wyjętym przez rozporek w spodniach nie
zamierzał rezygnować z rżnięcia słodkiego tyłeczka Dorotki. Ta, ledwo znosząc
szybką penetrację swojej dziurki, zakrywała sobie usta, aby nie krzyczeć z
rozkoszy. Podsłuchiwała, co ledwo utrzymujący oddech mężczyzna mówi przez
telefon.
- Jak to porwane!
Gdzie? I dopiero teraz mi to mówicie? Zastępstwo? W takiej sytuacji pytasz o
zastępstwo… - wicedyrektor zerknął na leżącą pod nim Dorotę – Pracuję nad tym –
powiedział z uśmiechem, ale zaraz spoważniał. Zaczął wydawać rozkazy.
Nakazał,
aby jak najszybciej nawiązano kontakt z porywaczami, nawet jeśli mieliby wysłać
do nich informację znakami dymnymi. Pieniądze nie grały roli. Jego gwiazdeczki,
należą tylko do niego i nie będzie na nich oszczędzać.
Strzelił klapsa w
szczuplutki tyłeczek Doroty i wyszedł z niej odchodząc na parę kroków. Starał
się mówić ciszej, aby Dorota nie usłyszała wszystkiego. Zdołała jednak
usłyszeć, że chodzi o Paulinę.
Wicedyrektor zaabsorbowany rozmową nie usłyszał
kroków Doroty. Szpilki stukały o podłoże. Zbliżyła się do niego. Stanęła
naprzeciwko i klęknęła. Wicedyrektor właśnie nakazywał zakup biletów lotniczych
do Nairobi, gdy poczuł na chuju wilgotne usta Dorotki.
Odszedł na krok, usiadł na stole, a Dorota wstając
z kolan pochyliła się i kontynuowała. Wicedyrektor zaciskał zęby dogadując ostatnie
szczegóły swojego nadzwyczajnego wylotu do Afryki.
Jeszcze raz potwierdził,
że pieniądze nie grają roli. Ledwo zdążył się rozłączyć, gdy jęknął tryskając
prosto w usta rozpalonej Doroty. Spojrzał tylko na nią i puścił oko.
Dorota z
nieukrywaną satysfakcją opuściła biurowiec należący do właściciela stacji
ShowPoland TV.
Nie zwróciła
uwagi, że w tym właśnie momencie Wiktor Dudzik, zwany po prostu Dick – znany paparazzi
zrobił jej kilka fotek. Szybko się o nich dowiedziała, odnajdując je za szybą
swojego samochodu zaparkowanego w podziemnym parkingu jej rodzimej stacji.
Ze
zdenerwowaniem otwierała szarą kopertę. Zdjęcia były dobre, wyraźne,
jednoznacznie wskazujące kto gdzie i kiedy był. Do fotografii dołączona była
karta z adresem. To nie pierwszy raz ją spotkało. Wiedziała co ma robić.
Samochód marki
Mazda stał na uboczu. Dorota zaparkowała niedaleko. Wyszła z auta i podeszła do
Mazdy. Zastukała w okno. Dick uchylił je i z uśmiechem przywitał Dorotę. Ona
nie odwzajemniała tej radości.
- Co to kurwa ma
znaczyć?
- Spokojnie
kochana. Trzeba był być ostrożną.
- Chcesz mnie tym
szantażować?
- Nie. Składam
tylko ofertę pierwokupu. Pudelki i inne pieski chętnie ode mnie to kupią.
Dopiszą swoje. Sama wiesz…
- Ile chcesz?
- Niewiele… -
Dick uśmiechnął się do niej frywolnie i bez ceremonii zaczął odpinać guziki
przy swoim kroczu. Po chwili jego kutas znajdował się w jego rękach.
Dorota
patrzyła na to przez okno bez żadnego zaskoczenia. Trzask otwieranego
elektrycznego zamka skwitowała tylko westchnięciem. Obeszła auto i wsiadła do
niego od strony pasażera. Spojrzała na Dicka z niewypowiedzianym pytaniem, czy
chce to zrobić tu.
On tylko chwycił jej zgrabną dłoń zacisnął ją na swoim
penisie. Dorota zsunęła napletek i długimi ruchami zaczęła mi masować a potem
ssać samą żołądź. Robiła to coraz szybciej, gramoląc się na przednim fotelu,
klęcząc na nim i wypinając swój słodki tyłeczek. Śliniła mu pałę, aż kapało.
Wiktor nie na darmo nosił swoje przezwisko.
Jego żylasta pyta wypełniała całe
drobne usta Dorotki. Gdy rozochocona trzymała w dłoni twardego penisa zaczęła
oblizywać go z każdej strony. Ssała poruszając rytmicznie głową. Pozwalała
Wiktorowi dopychać ją, tak aby czubek ocierał się, obijał o jej prezenterskie
gardło. Gdy paparazzi rozanielony rozpływał się na fotelu, Dorota usiadła obok,
grzecznie. Dokończyła mu trzepiąc.
- Zamiast cykać
mi fotki, zastanowiłbyś się co się stało z byłą ulubienicą szefa z ShowPoland
TV.
- Z Paulinką?
- Tak. Nie dziwi
Cię, że znikła? Ponoć ją porwali…
- Nie pierdol… -
mówił cały czas pozwalając walić sobie przez pogodynkę.
- Nie pierdole.
Kto dzisiaj dał dupy dyrektorowi z tej stacji… - spojrzała na paparazzo
wymownie. – Słyszałam jak gadał przez telefon…
- To byłby news!
Coś wiadomo więcej…
- Czarni ją porwali…
- Dorota przyśpieszyła trzepanko tak, że Wiktor nie mógł już wypowiedzieć
słowa. Jęknął i zlał się na własną tapicerkę. – Teraz chyba dopieprzysz się ode
mnie?
- Dorotka wiesz,
że ja to robię z samej sympatii do ciebie… - powiedział ocierając kutasa w
chusteczki. – I chyba ty też troszeczkę…
- Ciutkę… -
puściła do niego oko wychodząc z Mazdy.
Wiktor Dudzik,
znany jako Dick, rozsiadł się w swoim fotelu i zaczął analizować wszystko to co
powiedziała Dorota. A więc ta nieobecność Pauliny na salonach jest z czymś
powiązana. Nie do końca uwierzył w porwanie przez czarnych. Ale może można z
tego coś wymyśleć. Jakąś delikatną ploteczkę…
Następnego dnia w
codziennym brukowcu wszystkich zszokowała wiadomość: „Czy Paulina z ShowPoland
TV jest w ciąży?” Ten który to pisał, nawet nie sądził, że może mieć rację…
Na taki news
Dorota mogła tylko zareagować szyderczym uśmieszkiem i wysoko zadartym noskiem.
„Kto tu jest gwiazdą suko?”
|